środa, 13 maja 2015

CHAPTER 10

Olivka obudziła się z samego rana. Stop. Powrót. Nie mogła się obudzić skoro całą noc nie spała. Myślała co ma zrobić w związku z chłopakami. Bo wszyscy trzej umówili się z nią na tą samą godzinę i w tym samym miejscu. Musiała dwa spotkania odwołać. Ale nie miała pojęcia, które. Potrzebowała rady od kogoś zaufanego, więc postanowiła obudzić Amii powiedzieć jej o wszystkim.
- Ami, wstawaj!!-potrząsnęła przyjaciółką- Nie śpimy- dodała słodkim głosem
- Co jest?? Pali się?? Gdzie??- blondynka zerwała się z łóżka i chciała wiedzieć co się stało
- Nie. Nie pali się. Ale mam sprawę do ciebie...
Ami westchnęła, położyła się na łóżku i znów zakryła kołdrą. 
- Nie może, ta sprawa, zaczekać do późnego rana- odezwała się spod kołdry.
- Nie, nie może- Olivka odkryła przyjaciółkę.
- Dobra gadaj, tylko to ma być ważne, bo inaczej... cię uduszę.
Brunetka roześmiała się i opowiedziała przyjaciółce o sytuacji, w jakiej się znalazła. O dziwo Ami cały czas siedziała cicho i nie zadawała żadnych pytań ani nie przerywała. Gdy Olivka skończyła, zapytała się blondynki.
- Co ty myślisz o tej sytuacji?
Dziewczyna zamyśliła się.
- No cóż...nie chcesz dzwonić do żadnego i odwoływać spotkania, bo nie możesz wybrać, z którym miałabyś się wtedy spotkać...
- A poza tym, nie mam żadnego pretekstu dlaczego miałabym odwołać spotkania.
- To rzeczywiście beznadziejna sytuacja... a może... nie to głupie.
- Co?- spytała zainteresowana Olivka
- To głupie...
- Powiedz to ocenimy czy to głupie czy nie.
- Ok. Zadzwoń do wszystkich, że musisz jechać do domu, czy coś takiego...
Brunetka zamyśliła się.
- Ej,wiesz... to nie jest zły pomysł. Ale na powód dam, że się na przykład źle czuję. Jak myślisz... kupią to?
- Powinni.
Nim dziewczyny się zorientowały była już 7:00 i musiały iść na zaprawę poranną.
- Patrz. Te dwie godziny gadaniny tak szybko minęły, a godzinny wykład zastępcy trenera będzie się ciągnął w nieskończoność.- stwierdziła Ami.
- Co fakt, to fakt... ale te wykłady czasem są pożyteczne i przydatne... o ile się nie grzebie cały czas w telefonie tylko słucha- odpowiedziała Olivka. 
Ami się uśmiechnęła
- I kto to mówi- prychnęła- Robisz dokładnie to samo, bo nie można na nich gadać, więc...
- Się wysyła SMS-y- dokończyła wesoło Olivia- Ja tam lubię zastępcę naszego trenera. Bardziej się boję tego 2 godzinnego treningu przed obiadem i tego biegania. Po co mamy biegać przed posiłkiem 1h i po posiłku 1h. Po to jeszcze rozumiem... ale przed??

Na takich dyskusjach opierało się całe dzisiejsze przed i po południe. Około godziny 17:00 powrócił temat randki Olivii z chłopakami.
- Mówię ci, zadzwoń, że się źle czujesz.
Niestety Inez i Lilly nie przyszły na trening, więc nawet jakby chciała się ich poradzić to i tak nic by z tego nie wyszło. 
- Ale trochę mi szkoda tych spotkań.
- Czekaj. Wszystko się da załatwić- powiedziała Ami i nim Olivia zdążyła zareagować napisała do całej trójki SMS z telefonu przyjaciółki, niby że to ona pisze do nich.
- Coś ty zrobiła??
Popatrzyła na brunetkę niewinnie.
- Załatwiłam sprawę.
- Ale jak??
- Jak najszybciej.
- Czyli?
- Napisałam do każdego, że niby się źle czujesz i proponujesz spotkanie kiedy indziej. Jutro masz na 18:00 w „Manchesterze” spotkanie z Wellingerem. Za dwa dni, czyli w czwartek, idziesz się spotkać z Gregorem na 18:00 też w „Manchesterze”. Ostatnie spotkanie masz z tym twoim Nathem w sobotę o tej samej godzinie i miejscu co poprzedni.
Nie mogłam uwierzyć w to co słyszę. Podeszłam do Ami i przytuliłam ją.
- Dzięki. Co ja bym bez ciebie zrobiła?
- Zginęłabyś- powiedziała mi z uśmiechem na ustach.

     
Zapowiedzi Olivii
Super. Na pierwszy ogień Wellinger. Zobaczymy jak się i czy się uda ta kolacja :) 


2 komentarze: