czwartek, 7 maja 2015

CHAPTER 7

- Laski, jesteśmy zarąbiste!!! – zawołała Inez gdy tylko dziewczyny weszły do szatni. Faktycznie miały się z czego cieszyć. Wygrały. Wszystkie cztery uplasowały się w pierwszej dziesiątce. Ami i Lilly zajęły wspólnie ósme miejsce, Inez piąte, a Olivia wygrała całe zawody. Już po pierwszym skoku miała sporą przewagę, a po drugim jeszcze ją powiększyła. Obok niej na podium stanęły jeszcze Magda Pałasz z Polski na trzecim i Helga Kopf z Niemiec na drugim.
- Olivka, byłaś cudowna. Inaczej nie można powiedzieć. Twoje skoki są perfekcyjne. – powiedziała Ami.
Dziewczyna w odpowiedzi uśmiechnęła się smutno.
- Co jest, dziewczyno?- spytała Lilly podchodząc do niej.
- Trochę źle się czuję- skłamała i przebrała się szybko, żeby jak najprędzej wyjść z szatni. W drzwiach minęła się z bratem, który też nie mógł jej zatrzymać.
- Hey. Co jest z Olivką?- spytał pozostałych dziewcząt Michi i podszedł do nich.
- Hej. Właśnie nie wiemy. Myślałyśmy, że może ty coś będziesz wiedział.
- Niestety... czekaj... już wiem. Cały dzień była taka struta?
- Tak. A co?
- A dziś jest 30 styczeń?
- No tak, ale do czego zmierzasz?- Ami zaczęła się już niecierpliwić.
Michi pstryknął palcami.
- Ona po prostu tęskni za Anglią, za domem i pewnie za starymi znajomymi.
- Jak to? To ona nie jest w końcu twoją siostrą?- spytała Inez
Chłopak przekręcił głową.
- Nie. Jej matka wyprowadziła się z Anglii, gdy była mała. Ale mimo to musiała tam mieć przyjaciół, za którymi teraz tęskni...
- Przecież wasza matka nie żyje.- wtrąciła Ami
- Tak. Mój ojciec adoptowała Olivkę, więc nikt nie ma do niej większych praw od niego. Jej matka się strasznie o nią martwiła.

So love me like you do, lo-lo-love me like you do Love me like you do, lo-lo-love me like you do Touch me like you do, to-to-touch me like you do What are you waiting for?

To telefon Olivii. Pewnie zapomniała go zabrać, a dzwonek spowodował natychmiastowe przerwanie rozmów i spojrzenie na komórkę dziewczyny. - Sprawdzę, kto dzwoni i powiem jej potem – powiedział Michi do dziewczyn i już podchodził do telefonu, gdy przed nim śmignęła sylwetka Olivii i zabrała telefon. Pozostała czwórka podeszła jak najbliżej, by usłyszeć z kim rozmawia.
- Halo- usłyszeli- Z kim rozmawiam? Nie, nie znam. Dobrze. Za dwie godziny w kawiarni. Ale jakiej? Magnolii? Może być. To do zobaczenia. Dziewczyna patrzyła przed siebie lecz słowa skierowała do czatującej pod drzwiami czwórki.                  
- Nie umiecie dobrze się chować I maskować. Słyszałam was. 
- A ty nie umiesz kłamać- odgryzła się Ami wychodząc do przyjaciółki. - Kto to był? Na pewno nie ktoś kogo znamy. 
- Mój stary kolega. I on chce się ze mną spotkać w... bracie mógłbyś wyjść?- pytanie Olivia skierowała do przysłuchującego się ich rozmowie Michaela. Chłopak wyprostował się jak na komendę.   - Martwię się o ciebie siostra. 
- To nie musisz, bo nie jestem taka głupia. Nie pójdę tam sama. Dziewczyny, właśnie miałam się was pytać... pójdziecie ze mną? 
Dziewczyny znieruchomiały. 
- Ale jak?!!? To przecież twoja randka. 
- Dobrze, ale wy możecie usiąść przy innym stoliku, trochę od nas i jakby było gorąco to... poinformuję was. 
- Mówcie co chcecie ale ja w to wchodzę- zawołała Ami 
- My też- odkrzyknęły Inez i Lilly. - Dzięki dziewczyny.- odetchnęła Olivia

   Zapowiedzi Olivii!!!!

Nie wierzę to mój przyjaciel. Mój NATH jest tu. Zapowiada się cudownie tylko brat jak zwykle wszystko mi zepsuje.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz