sobota, 9 maja 2015

CHAPTER 8

- Jesteś nienormalna!- zawoła po raz kolejny Inez.
Olivia westchnęła.
- Weź zmień płytę. To się już zrobiło nudne.
- Ale to prawda. Podsumujmy: 1. Nie znasz faceta, czyli nie wiesz, czy nie jest czasem jakimś zboczeńcem. 2. Umawiasz się z nim w miejscu, którego nie znasz, gdzie nie ma twoich znajomych. 3. Myślisz, że trzy dodatkowe dziewczyny będą w stanie cię obronić.
- Inez !!! - przerwała jej Lilly. – Nie baw się w Michaela. Ok?
- Ale co mam zrobić jak jego zachowanie jest dobre dla tej sytuacji. Powiem to wprost. Boję się dziewczyny. Nie wiem kto tam będzie czekał i co może zrobić...
Olivka ją rozumiała. Sama była przerażona tym, że idzie się spotkać z osobą, której zupełnie nie zna. Choć miała dobre przeczucia. Wydawało jej się, że zna skądś ten głos, którym przemówiła osoba, która rozmawiała z nią przez telefon.
- Rozumiem cię. – wyrwało się dziewczynie. Skoro to powiedziała na głos to równie dobrze mogła kontynuować. – Ja też się boję. Przepraszam, że was o to poprosiłam dziewczyny. To był głupi pomysł. Nie obrażę się jak teraz zawrócicie.
O dziwo nikt się nie ruszył z miejsca. Nawet Inez.
- Słuchaj... to, że się boję nie oznacza, że jestem tchórzem i ucieknę. Obiecałam ci, że pójdę to zrobię to. Przecież nic nam nie zrobi, bo mamy przewagę liczebną - Inez nieśmiało się uśmiechnęła.
- Ale Inez, wcale nie jest... – zaczęła Ami ale dziewczyna nie dała jej skończyć
- Cicho- syknęła- Wolę myśleć, że mamy przewagę.
- Nie chcę przerywać ale to już „Magnolia”.
Dziewczyny stanęły przed olbrzymią kawiarnią.
- Ok. To ty, Olivka, wchodzisz pierwsza i zajmujesz stolik, a my potem w niedalekiej odległości.
Wszystkie przytaknęły ale mimo to nie były przekonane. Żadna nie chciała puścić Olivii samej, a i ona sama też nie chciała iść. Ale musiała się zgodzić.
- To pa.- powiedziała Olivia i weszła do środka. Usiadła przy stoliku stojącym zaraz koło okna. Kątem oka zauważyła, że jej przyjaciółki usiadły dwa stoliki dalej.
- Coś panience podać?- spytał kelner podchodząc od dziewczyny i kładąc przed nią kartę. Dziewczyna otworzyła ją, przewertowała kartkami i powiedziała:
- Poproszę matte machiato.
- Coś do tego? Mamy świetne ciasta. Proszę spojrzeć- zachęcał kartkując dziewczynie menu i pokazując różne pyszności- Mamy wyśmienite szarlotki, serniki, bezy, marchewkowce i wiele innych.
- Nie, dziękuję.
Kilka minut później Olivia otrzymała swoje zamówienie. Spojrzała na zegarek.
- Jest już 13:10- pomyślała- Spóźnia się o 10 minut. Jeżeli nie przyjdzie jak będzie 30 to idę stąd.
Nie musiała jednak tak długo czekać, bo chwilę później jakiś chłopak dosiadł się do jej stolika.
- Zajęte?- spytał
- Tak. Czekam na kogoś- powiedziała Olivia nie podnosząc wzroku- Ale możliwe, że to jesteś ty- dodała i uniosła głowę. Zobaczyła sexownego chłopaka trochę od niej starszego, który przyglądał się jej z szelmowskim uśmiechem. Ten uśmiech już skądś znała.
- Mam dziwne wrażenie, że cię znam.
Na początku uśmiechnął się jeszcze szerzej, a potem powiedział:
- Choć mała i pamiętaj: Co złego to nie my.
Już wiedziała skąd zna tego chłopaka.
- Nath!!- krzyknęła i rzuciła mu się na szyję. On zakręcił nią.
- Co ty tu robisz?- spytała gdy odstawił ją na ziemię.
- W sensie, że w Austrii?
- Tak.
- Znalazłem cię i dowiedziałem się, że skaczesz na nartach. No i że mieszkasz w Austrii, więc przyjechałem. Stęskniłem się za tobą – szepnął jej na ucho. Dziewczyna zachichotała.
- Ja też- odszepnęła. Uwielbia patrzeć na ten jego przecudowny uśmiech.
- Chodźmy skąd. Jestem to tylko kilka dni ale zdążyłem poznać kilka fajnych miejsc. Chodź- powiedział i chwycił ją za rękę. W tym momencie dziewczyna przypomniała sobie o swoich przyjaciółkach.
- Poczekaj chwilę.- szepnęła do niego i odeszła w ich stronę.
- I co?- zapytały hurtem
- Nic. To mój przyjaciel z dzieciństwa. Więc nie musicie być już moją eskortą, bo poradzę sobie.
- Dziewczyno, ten chłopak, odkąd cię zauważył, ciągle rozbiera cię wzrokiem. Dzwonię do twojego brata- zagroziła Inez i nim Olivia mogła jej coś wyjaśnić ona wybrała numer i zadzwoniła pod niego- Hallo... Michi? Jesteśmy w „Magnolii”. Szybko.
- Zdrajca- syknęła Olivia odchodząc od nich, a podchodząc do Natha
- To idziemy już- zapytał
- Tak. Ale czekaj. To jest mój numer- powiedziała wręczając mu kartkę z napisanymi na niej cyframi.
-Ok.- odpowiedział i znów uśmiechnął się w ten swój specjalny uwodzicielski sposób, tuląc ją.
- Coś czuję, ze za chwilę rozpęta się piekło - pomyślała Olivka i nie myliła się. Sekundę później do tej właśnie kawiarni wpadł Michi. Pierwsze co zobaczył to jego siostra tuląca się z nieznajomym mu chłopakiem. Ostro się wkurzył. Podbiegł do pary i rozdzielił ich
- Michi!!- wrzasnęła Olivia.- Zostaw go!!
- NIE!!!!!- odkrzyknął chłopak ale jednak przestał atakować przeciwnika gdy ten wymierzył mu silny cios w brzuch.
- Dziewczyny, wychodzimy. A ty- zwrócił się do Natha- nie waż się iść za nami. Jeszcze raz cię zobaczę przy mojej siostrze to tak oberwiesz w ryj, że pożałujesz.
Przed kawiarnią.
- Co to miało być!?!?!- krzyknęła na brata Olivia
Ten tylko wzruszył ramionami
- Nic. Już się nie będzie zaczepiał ten dupek. Nikt nie będzie się bezkarnie dobierał do mojej siostry.  
Olivka wybuchła.
- A nie pomyślałeś, że ja chciałam tego!!!! To mój przyjaciel, więc pozwoliłam mu mnie przytulić. Nigdy nie dałam ci podstaw, żebyś mógł mi nie wierzyć i dlatego to było z twojej strony nie fair. Chcę, żebyś przeprosił Natha i mnie.
- Ciebie mogę ale tego idioty na pewno nie...
- W takim razie nie odezwę się do ciebie, póki go nie przeprosisz. – zażądała Olivia.
- Proszę. Nie wytrzymasz długo.
- To się jeszcze okaże.


      Zapowiedzi Olivii!!!!

Jestem dalej wściekła na brata i nie będę się do niego odzywać ale nie zrezygnuję z Natha. Mimo wszystko czeka mnie ważna decyzja... J :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz