Wstawaj!!!
Olivia sennie otworzyła jedno oko i od razu została oślepiona przez promienie padającego do pokoju słońca.
- Co jest i co tak krzyczysz??
Spojrzała na przyjaciółkę.
- Ami, co jest z tobą? Czemu jesteś już ubrana i tak dziwnie się na mnie patrzysz?
Dziewczyna uśmiechnęła się mimo woli.
- Jestem już ubrana, bo wróciłam już z porannego treningu. Trener się bardzo zdziwił, że cię nie ma. A patrzę tak dziwnie, bo nie widziałam nigdy osoby,która w tygodniu przespała za jednym zamachem 16 godzin !!!
- Co?!?! To czemu mnie nie budziłaś??- spytała zdziwiona Olivia.
- Bo myślałam, że sobie popiłaś wczoraj z Wellingerem. Wróciłaś i nie chciałaś się nawet do mnie zbliżyć, pewnie żebym alkoholu nie poczuła. Poza tym, niespodziewanie szybko usnęłaś...
- To jakaś zbrodnia- Olivia jej przerwała.
- Nie, ale to dziwne.
- Dziwne jest to, że byłam zmęczona i chciałam się wyspać??
- Dobra... poszłam za daleko z moimi spekulacjami. Przepraszam.
- Przeprosiny przyjęte.
Dziewczyny się uścisnęły.
- Więc, jak było na randce??
- Całkiem fajnie. Nie był to zmarnowany czas.
- Cieszę się. Czekaj miałam ci coś... a tak, wiem. Za dwa dni konkurs, więc z treningów porannych się nie będziesz już mogła zwalniać.
- Pfff
W tym momencie ktoś zapukał. To Michi.
- Proszę- zawołała Olivia.
- Nic ci nie jest siostra?
- A co by mi miało być?
- Nie było cię rano na treningu...
- Bo zaspałam. Ami- zwróciłam się do przyjaciółki- mogłabyś zostawić nas samych?
- Pewnie ale za pół godziny jestem z powrotem.
- Okej.
Dziewczyna szybko wyszła.
- Co było takie ważne, że aż musiałaś wywalić swoją przyjaciółkę z jej własnego pokoju!!?!?!?!
- Przestań, to naprawdę ważne. Chodzi o tatę...
Chłopak się wyraźnie zainteresował i zaniepokoił.
- Co z tatą?? Powiedział ci coś?? Mi nic, mimo iż wczoraj z nim rozmawiałem.
- Nie, nie powiedział- Olivia skrzyżowała ręce na piesiach- Przecież znasz tatę. Nigdy by nam nie powiedział, nawet gdyby to było coś naprawdę super ważnego...
- Oli, nie nakręcaj się.
- O co ci chodzi?? Nie rozumiem.
- Rozumiesz doskonale. Uspokój się ze spekulacjami, bo zaczynasz przypominać Ami. Tata wcale taki nie jest. Gdyby mu coś się działo to albo by nam powiedział, albo sami byśmy coś zauważyli. Ale oboje. Ty jesteś przewrażliwiona. Z tatą jest wszystko w porządku. On jest silny i twardy facet. Nie ma mowy, by coś mu było...
- Ale tata nie jest z żelaza. Nikt nie może być cały czas zdrowy. I mam wrażenie, że nie powiedział mi całej prawdy, gdy rozmawialiśmy przez telefon...
- To się go pozbądź. Tata jest zdrowy.
- Nie wiem co ale coś mu się dzieje. Może ma raka i nie chce nam przyznać...
- Nie no Oli... ręce opadają. Ogarnij się. Co ty wyprawiasz? Nie dość, że oczerniasz tatę, to jeszcze sama siebie nakręcasz...
- Jak go oczerniam??!?!?!
- Wmawiając mi i sobie, że tata kłamie. Uspokój się.
- Ale ja się martwię...
- Oli.. och Oli. Nikt ci nie zabrania się martwić. Musisz jednak znaleźć granicę, bo zaczynasz wariować. To się leczy. Tata jest dorosły i nawet jeśli coś mu jest, choć w to wątpię, to wcale nie musi nam tego mówić. Zrozumiałaś?
Olivka jednym uchem słuchała brata ale te informacje wylatywały drugim uchem. Dziewczyna miała poważne zmartwienie. Martwiła się o swojego ojca. Czuła, że tam w domu coś dziwnego się stało i to tacie.
Myślenie dziewczyny i monolog Michaela przerwało nagle wejście Ami.
- Michi... trener cię woła. Jest u ciebie.
- Okey. To idę.
- Olivka, co jest?
- Z tatą coś jest nie tak. Jeszcze nie wiem co ale się dowiem. Już niedługo. Wracam do domu. Chyba.
- Nie możesz!!!!!- krzyknęła Ami
- Trener cię nie puści, bo przecież wkrótce mamy zawody.
- Trudno. Będę musiała odejść z kadry.
- Nie pozwolę ci. Nie możesz odejść. Ty świetnie skaczesz. Masz do tego talent. Nie możesz tego zmarnować.
- O co się kłócicie?-spytał trener, który wszedł do pokoju dziewczyn- Słychać was aż na korytarzu.
- Ale się cieszę, że pan tu jest!! Pierwszy raz!!!- zawołała Ami
- Ale się cieszę- powiedział sarkastycznie. - Panno Cullen, proszę ścisz głos o co najmniej dwa tony, dobrze?- dodał pytanie
- Taa, taa. Niech pan porozmawia z Olivią.
- Nie ma potrzeby, Ami.- wtrąciła się Olivia – Ja już zdecydowałam.
- Ale nie zaszkodzi jak mi przedstawisz swój problem.
Dziewczyna się poddała i wytłumaczyła wszystko trenerowi. Spodziewał się dużego ochrzanu ale się rozczarowała.
- Myślisz, że o on by tego chciał?
- Jak to?
- No twój ojciec. Załóżmy, że naprawdę coś mu jest. On wie, ze niedługo kończy się sezon i przyjedziecie do domu. Pewnie wtedy wam by powiedział, bo nie chciałby was wyciągać w ważnym momencie sezonu.
Takiej strony dziewczyna nie rozpatrzyła
- On lubi skoki?- spytał trener
- Tak, bardzo.
- Więc się postaraj i zajmij dobre miejsce dla niego. Taki prezent by go podniósł na duchu i dałby mu, więcej niż gdybyś tam z nim siedziała i była nieszczęśliwa z powodu konieczności rzucenia sezonu.
- Racja
Zapowiedzi Olivii!!!!
Dzięki trenerowi nie jestem w drodze do domu. Przekonał mnie. A tymczasem... Dzień będzie pracowity. Do południa trening, a po południu spotkanie. Tylko tym razem spotkanie będzie z Gregorem :)
Olivia sennie otworzyła jedno oko i od razu została oślepiona przez promienie padającego do pokoju słońca.
- Co jest i co tak krzyczysz??
Spojrzała na przyjaciółkę.
- Ami, co jest z tobą? Czemu jesteś już ubrana i tak dziwnie się na mnie patrzysz?
Dziewczyna uśmiechnęła się mimo woli.
- Jestem już ubrana, bo wróciłam już z porannego treningu. Trener się bardzo zdziwił, że cię nie ma. A patrzę tak dziwnie, bo nie widziałam nigdy osoby,która w tygodniu przespała za jednym zamachem 16 godzin !!!
- Co?!?! To czemu mnie nie budziłaś??- spytała zdziwiona Olivia.
- Bo myślałam, że sobie popiłaś wczoraj z Wellingerem. Wróciłaś i nie chciałaś się nawet do mnie zbliżyć, pewnie żebym alkoholu nie poczuła. Poza tym, niespodziewanie szybko usnęłaś...
- To jakaś zbrodnia- Olivia jej przerwała.
- Nie, ale to dziwne.
- Dziwne jest to, że byłam zmęczona i chciałam się wyspać??
- Dobra... poszłam za daleko z moimi spekulacjami. Przepraszam.
- Przeprosiny przyjęte.
Dziewczyny się uścisnęły.
- Więc, jak było na randce??
- Całkiem fajnie. Nie był to zmarnowany czas.
- Cieszę się. Czekaj miałam ci coś... a tak, wiem. Za dwa dni konkurs, więc z treningów porannych się nie będziesz już mogła zwalniać.
- Pfff
W tym momencie ktoś zapukał. To Michi.
- Proszę- zawołała Olivia.
- Nic ci nie jest siostra?
- A co by mi miało być?
- Nie było cię rano na treningu...
- Bo zaspałam. Ami- zwróciłam się do przyjaciółki- mogłabyś zostawić nas samych?
- Pewnie ale za pół godziny jestem z powrotem.
- Okej.
Dziewczyna szybko wyszła.
- Co było takie ważne, że aż musiałaś wywalić swoją przyjaciółkę z jej własnego pokoju!!?!?!?!
- Przestań, to naprawdę ważne. Chodzi o tatę...
Chłopak się wyraźnie zainteresował i zaniepokoił.
- Co z tatą?? Powiedział ci coś?? Mi nic, mimo iż wczoraj z nim rozmawiałem.
- Nie, nie powiedział- Olivia skrzyżowała ręce na piesiach- Przecież znasz tatę. Nigdy by nam nie powiedział, nawet gdyby to było coś naprawdę super ważnego...
- Oli, nie nakręcaj się.
- O co ci chodzi?? Nie rozumiem.
- Rozumiesz doskonale. Uspokój się ze spekulacjami, bo zaczynasz przypominać Ami. Tata wcale taki nie jest. Gdyby mu coś się działo to albo by nam powiedział, albo sami byśmy coś zauważyli. Ale oboje. Ty jesteś przewrażliwiona. Z tatą jest wszystko w porządku. On jest silny i twardy facet. Nie ma mowy, by coś mu było...
- Ale tata nie jest z żelaza. Nikt nie może być cały czas zdrowy. I mam wrażenie, że nie powiedział mi całej prawdy, gdy rozmawialiśmy przez telefon...
- To się go pozbądź. Tata jest zdrowy.
- Nie wiem co ale coś mu się dzieje. Może ma raka i nie chce nam przyznać...
- Nie no Oli... ręce opadają. Ogarnij się. Co ty wyprawiasz? Nie dość, że oczerniasz tatę, to jeszcze sama siebie nakręcasz...
- Jak go oczerniam??!?!?!
- Wmawiając mi i sobie, że tata kłamie. Uspokój się.
- Ale ja się martwię...
- Oli.. och Oli. Nikt ci nie zabrania się martwić. Musisz jednak znaleźć granicę, bo zaczynasz wariować. To się leczy. Tata jest dorosły i nawet jeśli coś mu jest, choć w to wątpię, to wcale nie musi nam tego mówić. Zrozumiałaś?
Olivka jednym uchem słuchała brata ale te informacje wylatywały drugim uchem. Dziewczyna miała poważne zmartwienie. Martwiła się o swojego ojca. Czuła, że tam w domu coś dziwnego się stało i to tacie.
Myślenie dziewczyny i monolog Michaela przerwało nagle wejście Ami.
- Michi... trener cię woła. Jest u ciebie.
- Okey. To idę.
- Olivka, co jest?
- Z tatą coś jest nie tak. Jeszcze nie wiem co ale się dowiem. Już niedługo. Wracam do domu. Chyba.
- Nie możesz!!!!!- krzyknęła Ami
- Trener cię nie puści, bo przecież wkrótce mamy zawody.
- Trudno. Będę musiała odejść z kadry.
- Nie pozwolę ci. Nie możesz odejść. Ty świetnie skaczesz. Masz do tego talent. Nie możesz tego zmarnować.
- O co się kłócicie?-spytał trener, który wszedł do pokoju dziewczyn- Słychać was aż na korytarzu.
- Ale się cieszę, że pan tu jest!! Pierwszy raz!!!- zawołała Ami
- Ale się cieszę- powiedział sarkastycznie. - Panno Cullen, proszę ścisz głos o co najmniej dwa tony, dobrze?- dodał pytanie
- Taa, taa. Niech pan porozmawia z Olivią.
- Nie ma potrzeby, Ami.- wtrąciła się Olivia – Ja już zdecydowałam.
- Ale nie zaszkodzi jak mi przedstawisz swój problem.
Dziewczyna się poddała i wytłumaczyła wszystko trenerowi. Spodziewał się dużego ochrzanu ale się rozczarowała.
- Myślisz, że o on by tego chciał?
- Jak to?
- No twój ojciec. Załóżmy, że naprawdę coś mu jest. On wie, ze niedługo kończy się sezon i przyjedziecie do domu. Pewnie wtedy wam by powiedział, bo nie chciałby was wyciągać w ważnym momencie sezonu.
Takiej strony dziewczyna nie rozpatrzyła
- On lubi skoki?- spytał trener
- Tak, bardzo.
- Więc się postaraj i zajmij dobre miejsce dla niego. Taki prezent by go podniósł na duchu i dałby mu, więcej niż gdybyś tam z nim siedziała i była nieszczęśliwa z powodu konieczności rzucenia sezonu.
- Racja
Zapowiedzi Olivii!!!!
Dzięki trenerowi nie jestem w drodze do domu. Przekonał mnie. A tymczasem... Dzień będzie pracowity. Do południa trening, a po południu spotkanie. Tylko tym razem spotkanie będzie z Gregorem :)
O kurczaczki.
OdpowiedzUsuńZaczynam jakoś chyba w połowie opowiadania czy gdzieś tam koło tego, więc ciężko mi się na razie wypowiedzieć. Ale to co wiem na teraz: piszesz dobrze, styl w porządku. Bohaterowie są dopracowani, wszystko jest pięknie i ładnie.
Treść: zrozumiałam tyle, że Oli wróciła z randki z Wellingerem padnięta jak po maratonie, a już następnego dnia idzie na spotkanie z Gregorkiem. Troszkę mnie to... odrzuca. Ale nie wiem, może jest coś o czym nie mam pojęcia, bo jak mówię - nie przebrnęłam jeszcze przez wszystkie poprzedniej rozdziały. Więc ciężko mi się obszernie wypowiedzieć.
Dobrze, że trener interweniował, bo w przeciwnym wypadku Oli mogłaby palnąć głupstwo. Takie nieprzemyślane decyzje nigdy nie są dobre, mogą się zemścić. Także ratunek nadszedł w porę.
Trzymam kciuki za ciebie i za twoją wenę, ściskam cieplutko.
I zapraszam serdecznie do siebie:
http://www.niedorosla-milosc.blogspot.com <--- Wellinger
http://www.bez-oddechu.blogspot.com <--- Hayboeck
Pozdrawiam, Lilka :)