Dziewczynę zatkało gdy trener zaprowadził
ją przed ogromna salę treningową. Takie rzeczy widywała tylko w filmach. Sama
zawsze ćwiczyła w domu, a przyrządy wypożyczała albo robiła sama.
- To jest nasza sala do ćwiczeń...- powiedział trener- ale pracujemy nad projektem przeróbki jej.- dodał po chwili.- Jak ci się podoba?
- Jest wspaniała- odparła Olivia- i ogromna jak lotnisko. Nigdy w takiej nie ćwiczyłam.
- Cieszę się, że ci się podoba- odetchnął z ulgą trener- Pasowało by, żebyś zwiedziła cały budynek ale ja nie mam czasu cię oprowadzić. Chwila. Wiem, kto to może zrobić- ucieszył się- AMI!!!!- zawołał
- Tak, trenerze?- spytała blondynka, która nadbiegła
-To jest Olivia- powiedział i wskazał na stojącą obok niego brunetkę- Ja teraz nie mam czasu, a ktoś musi ją oprowadzić... i pomyślałem o tobie. Jesteście dziewczynami i dlatego powinnyście się dogadać.
Oczywiście Ami, będziesz miała przedłużoną przerwę- dodał widząc niechętną minę blondynki. Dziewczyna od razu się rozweseliła.
-I to chciałam usłyszeć- wzięła Olivię pod rękę- Chodź. Wszystko ci pokaże i dokładnie opiszę...
-Aż tak dokładnie nie musisz Ami. Przerwę mogę ci wydłużyć najwięcej o 15 minut.
- To i tak dużo- uśmiechnęła się blondynka i, ciągnąc za sobą Olivię, wyszła z sali. - No to zacznijmy od początku. Nazywam się Amanda Cullen ale wszyscy mówią na mnie Ami. A ty?
- Nazywam się Olivia Hayböck...
- Tak jak jeden z naszych najlepszych skoczków. Czekaj. Ty jesteś rodziną Michaela??- Ami otworzyła usta ze zdumienia
- Tak. Michi to mój starszy brat.
- Ale jaja!!! Nie wiedziałam, że Michael w ogóle ma rodzeństwo- stwierdziła Amanda
- On ma 24 lata, a ja 17... - zaczęła Olivia, lecz jak zwykle nie dane było jej skończyć
- Pieprzysz!!!! Ja tez mam 17 lat. Ale ie dziwię się, że nic o tobie nie wiedziałam, bo jestem tu dopiero od kilku dni i nie zdążyłam jeszcze wszystkich poznać- powiedziała z wyrzutem Ami
- Aha.- stwierdziła Olivia- Ja też wszystkich nie znam. Michi przyjeżdżał tylko jak sezon się skończył i wtedy nie miał ochoty rozmawiać o czymkolwiek związanym ze skokami. Mimo to Krafta znam, bo raz niezapowiedzianie nas odwiedził. Fajny jest. A resztę to tylko z kolorowych gazet.
Uśmiechnęła się.
- Ja też ale przez te kilka dni zorientowałam się, że gazety niesprawiedliwie ich oceniają i wyolbrzymiają ich cechy. Wszyscy są fajni i mili. Znaczy… prawie wszyscy. Bo w jednym te hieny gazetowe mają rację. Gregor jest trochę arogancki i bezczelny ale tylko trochę i czasami mocno nas krytykuje. Nas, znaczy tych słabszych. Czasami to robi słusznie, bo ciamajdy nie powinny się tu znajdować. Mimo to Gregor często przesadza. Jakiś chłopak skoczył super słabo już kolejny raz, więc zmieszał go z błotem. Na Schlieriego potrzebna silna psychika, bo ten chłopak się załamał i już tu nie wrócił. Sam Gregor nawet nie jest taki zły, bo wrzeszczy i gwiazdorzy z umiarem, gorsza jest jego "świta"...
- Jaka świta?- spytała Olivia, której udało się przerwać na chwilę długi, choć pasjonujący monolog koleżanki.
- To jest grupka chłopaków z tego ośrodka. Nie skaczą dobrze ale zachowują się jakby byli najlepsi. Dokuczają maluchom mówiąc, że jak się nie umieją obronić to są murzynami, którzy służą panom. Jeden na nich zakablował, Gregor się o tym dowiedział i obił im mordę. Czegoś ich to nauczyło. Przykręcili śrubę i wymierzają karę maluchom, jak tylko się komukolwiek poskarżą...
- To jest nasza sala do ćwiczeń...- powiedział trener- ale pracujemy nad projektem przeróbki jej.- dodał po chwili.- Jak ci się podoba?
- Jest wspaniała- odparła Olivia- i ogromna jak lotnisko. Nigdy w takiej nie ćwiczyłam.
- Cieszę się, że ci się podoba- odetchnął z ulgą trener- Pasowało by, żebyś zwiedziła cały budynek ale ja nie mam czasu cię oprowadzić. Chwila. Wiem, kto to może zrobić- ucieszył się- AMI!!!!- zawołał
- Tak, trenerze?- spytała blondynka, która nadbiegła
-To jest Olivia- powiedział i wskazał na stojącą obok niego brunetkę- Ja teraz nie mam czasu, a ktoś musi ją oprowadzić... i pomyślałem o tobie. Jesteście dziewczynami i dlatego powinnyście się dogadać.
Oczywiście Ami, będziesz miała przedłużoną przerwę- dodał widząc niechętną minę blondynki. Dziewczyna od razu się rozweseliła.
-I to chciałam usłyszeć- wzięła Olivię pod rękę- Chodź. Wszystko ci pokaże i dokładnie opiszę...
-Aż tak dokładnie nie musisz Ami. Przerwę mogę ci wydłużyć najwięcej o 15 minut.
- To i tak dużo- uśmiechnęła się blondynka i, ciągnąc za sobą Olivię, wyszła z sali. - No to zacznijmy od początku. Nazywam się Amanda Cullen ale wszyscy mówią na mnie Ami. A ty?
- Nazywam się Olivia Hayböck...
- Tak jak jeden z naszych najlepszych skoczków. Czekaj. Ty jesteś rodziną Michaela??- Ami otworzyła usta ze zdumienia
- Tak. Michi to mój starszy brat.
- Ale jaja!!! Nie wiedziałam, że Michael w ogóle ma rodzeństwo- stwierdziła Amanda
- On ma 24 lata, a ja 17... - zaczęła Olivia, lecz jak zwykle nie dane było jej skończyć
- Pieprzysz!!!! Ja tez mam 17 lat. Ale ie dziwię się, że nic o tobie nie wiedziałam, bo jestem tu dopiero od kilku dni i nie zdążyłam jeszcze wszystkich poznać- powiedziała z wyrzutem Ami
- Aha.- stwierdziła Olivia- Ja też wszystkich nie znam. Michi przyjeżdżał tylko jak sezon się skończył i wtedy nie miał ochoty rozmawiać o czymkolwiek związanym ze skokami. Mimo to Krafta znam, bo raz niezapowiedzianie nas odwiedził. Fajny jest. A resztę to tylko z kolorowych gazet.
Uśmiechnęła się.
- Ja też ale przez te kilka dni zorientowałam się, że gazety niesprawiedliwie ich oceniają i wyolbrzymiają ich cechy. Wszyscy są fajni i mili. Znaczy… prawie wszyscy. Bo w jednym te hieny gazetowe mają rację. Gregor jest trochę arogancki i bezczelny ale tylko trochę i czasami mocno nas krytykuje. Nas, znaczy tych słabszych. Czasami to robi słusznie, bo ciamajdy nie powinny się tu znajdować. Mimo to Gregor często przesadza. Jakiś chłopak skoczył super słabo już kolejny raz, więc zmieszał go z błotem. Na Schlieriego potrzebna silna psychika, bo ten chłopak się załamał i już tu nie wrócił. Sam Gregor nawet nie jest taki zły, bo wrzeszczy i gwiazdorzy z umiarem, gorsza jest jego "świta"...
- Jaka świta?- spytała Olivia, której udało się przerwać na chwilę długi, choć pasjonujący monolog koleżanki.
- To jest grupka chłopaków z tego ośrodka. Nie skaczą dobrze ale zachowują się jakby byli najlepsi. Dokuczają maluchom mówiąc, że jak się nie umieją obronić to są murzynami, którzy służą panom. Jeden na nich zakablował, Gregor się o tym dowiedział i obił im mordę. Czegoś ich to nauczyło. Przykręcili śrubę i wymierzają karę maluchom, jak tylko się komukolwiek poskarżą...
***
( 10 minut później)
( 10 minut później)
- No nareszcie- powiedział trener, gdy
zobaczył Ami i Olivię schodzące po schodach- Mam nadzieję, że cię nie zagadała
tak strasznie- mrugnął do brunetki
- Nadzieję zawsze można mieć- odparła- choć jest ona matką głupich. Niestety nie ominęła mnie ta wątpliwa przyjemność, choć opowiadała Ami bardzo ciekawie- dodała szeptem.
- Cieszę się. Ustaliłem skład na jutrzejszy konkurs mieszany. Wystartują, w takiej kolejności jak czytam: Stefan Kraft, Amanda Cullen, Gregor Schlierenzauer i kończyć będzie... Olivia Hayböck. Wszystkim pasuje?
Trener nie musiała dostać słownej odpowiedzi, bo wystarczyły mu piski Amandy.
- Amando, proszę, ścisz swoje piski do minimum.
Dziewczyna zrobiła to natychmiast.
- Ej co wy na to, żeby iść na imprezę? W końcu każdy ma co świętować- powiedział Gregor i spojrzał na Olivię i na jej brata.
- Super pomysł, Gregor- pochwalił Kraft, a do niego dołączyła się także Ami
- Ja nie idę- powiedziała Olivia. Nie spodziewała się, że kogokolwiek słyszał to co powiedziała ale grubo się przeliczyła. Wszyscy zamilkli jak na komendę wojskową.
- Czemu??- jęknęła Ami
- Właśnie czemu?- dołączył się Gregor
- Muszę się uczyć i zdać internetową maturę- powiedziała, po czym stanęła przy Gregorze i powiedziała mu na ucho:
- Poza tym jeśli Michi powie rodzicom, że wolałam sie uczyć niż iść na imprezę to na pewno zapunktuję i dadzą mi więcej swobody. Jedną imprezę mogę odpuścić.
Chłopak w odpowiedzi kiwnął głową.
- Czyli idziemy w 6: Ami, ja, Michi, Gregor, Diethart i Koffler. Będzie balanga- zawołał Kraft.
Wszyscy śmiali się i nikt nie zauważył, że Gregor szepce Olivii na ucho:
- Na pewno nie chcesz iść na imprezę?
- Na pewno- odpowiedziała cicho
- A może z tobą zostanę?- zapytał nieśmiało
Uśmiechnęła się patrząc na niego.
- Nie wygłupiaj się. Muszę coś sama załatwić.
- Aha.
- Nadzieję zawsze można mieć- odparła- choć jest ona matką głupich. Niestety nie ominęła mnie ta wątpliwa przyjemność, choć opowiadała Ami bardzo ciekawie- dodała szeptem.
- Cieszę się. Ustaliłem skład na jutrzejszy konkurs mieszany. Wystartują, w takiej kolejności jak czytam: Stefan Kraft, Amanda Cullen, Gregor Schlierenzauer i kończyć będzie... Olivia Hayböck. Wszystkim pasuje?
Trener nie musiała dostać słownej odpowiedzi, bo wystarczyły mu piski Amandy.
- Amando, proszę, ścisz swoje piski do minimum.
Dziewczyna zrobiła to natychmiast.
- Ej co wy na to, żeby iść na imprezę? W końcu każdy ma co świętować- powiedział Gregor i spojrzał na Olivię i na jej brata.
- Super pomysł, Gregor- pochwalił Kraft, a do niego dołączyła się także Ami
- Ja nie idę- powiedziała Olivia. Nie spodziewała się, że kogokolwiek słyszał to co powiedziała ale grubo się przeliczyła. Wszyscy zamilkli jak na komendę wojskową.
- Czemu??- jęknęła Ami
- Właśnie czemu?- dołączył się Gregor
- Muszę się uczyć i zdać internetową maturę- powiedziała, po czym stanęła przy Gregorze i powiedziała mu na ucho:
- Poza tym jeśli Michi powie rodzicom, że wolałam sie uczyć niż iść na imprezę to na pewno zapunktuję i dadzą mi więcej swobody. Jedną imprezę mogę odpuścić.
Chłopak w odpowiedzi kiwnął głową.
- Czyli idziemy w 6: Ami, ja, Michi, Gregor, Diethart i Koffler. Będzie balanga- zawołał Kraft.
Wszyscy śmiali się i nikt nie zauważył, że Gregor szepce Olivii na ucho:
- Na pewno nie chcesz iść na imprezę?
- Na pewno- odpowiedziała cicho
- A może z tobą zostanę?- zapytał nieśmiało
Uśmiechnęła się patrząc na niego.
- Nie wygłupiaj się. Muszę coś sama załatwić.
- Aha.
***
(20 minut później)
(20 minut później)
Imprezowicze opuścili już ośrodek, a
Olivia obserwowała ich przez okno. Gdy odeszli postanowiła zrobić to co miała
zaplanowane. Włączyła swojego nowego laptopa, którego dostała od starego
trenera na nowy początek. Zalogowała się i weszła na Skypa. Tam czekało na nią
multum wiadomości ale wzrokiem szukała jednej. Od specjalnej osoby. Gdy ją
zauważyła była szczęśliwa ale uśmiech znikł jak ją przeczytała. Dziś miała się
spotkać z internetowym przyjacielem, z którym pisała już od dwóch miesięcy.
Zasmuciła ją ta wiadomość ale postanowiła to wyjaśnić później i zabrała się do
tego co obiecała bratu, że zrobi. Do zadań. Za niecałą godzinę miała zdawać
filologię angielską u najostrzejszego nauczyciela w szkole. Mimo iż wiedział,
że on przepuszcza statystycznie co 8 ucznia to i tak chciała u niego zdawać, bo
uwielbiała angielszczyznę.
***
(godzinę później)
(godzinę później)
Nie było tak źle jak mogła przypuszczać.
Znała odpowiedzi na wszystkie jego pytania i był z niej zadowolony. Umówili
się, że filozofię będzie zdawać dokładnie za dwa tygodnie.
Po chwili Olivia dostała wiadomość do swojego przyjaciela
"Przepraszam, że tak wyszło z tym spotkaniem"
Natychmiast mu odpisała.
"Nie przejmuj się"
"Przejmuję się, bo obiecałem a teraz trzeba przekładać"
"Co ty na to, żeby się spotkać jutro po konkursie narciarskim w Willingen?"
"Będziesz na nim?"
"Tak"
"Ja też"
"Czyli jesteśmy umówieni?"
"Tak. Może na kawcie, bo po drugiej stronie jest świetna kawiarnia"
"Dobrze się orientujesz"
"W końcu się tam urodziłem:
Tego Olivia nie wiedziała. Nie powiedział jej, że urodził się Willingen ale postanowiła nie drążyć tematu. Odpisała mu krótko i poszła spać
Po chwili Olivia dostała wiadomość do swojego przyjaciela
"Przepraszam, że tak wyszło z tym spotkaniem"
Natychmiast mu odpisała.
"Nie przejmuj się"
"Przejmuję się, bo obiecałem a teraz trzeba przekładać"
"Co ty na to, żeby się spotkać jutro po konkursie narciarskim w Willingen?"
"Będziesz na nim?"
"Tak"
"Ja też"
"Czyli jesteśmy umówieni?"
"Tak. Może na kawcie, bo po drugiej stronie jest świetna kawiarnia"
"Dobrze się orientujesz"
"W końcu się tam urodziłem:
Tego Olivia nie wiedziała. Nie powiedział jej, że urodził się Willingen ale postanowiła nie drążyć tematu. Odpisała mu krótko i poszła spać
***
(trzecia w nocy)
(trzecia w nocy)
So love me like
you do, lo-lo-love me like you do
Love me like you do, lo-lo-love me like you do
Touch me like you do, to-to-touch me like you do
What are you waiting for?
Love me like you do, lo-lo-love me like you do
Touch me like you do, to-to-touch me like you do
What are you waiting for?
- Cholera- pomyślała Olivia- Kto dzwoni o
takiej porze?
Dziewczyna zwlokła się z łóżka i podeszłą do stolika, czyli miejsca, gdzie leżał jej telefon. Popatrzyła na wyświetlacz.
"Michi-brat dzwoni"
- Obyś miał dobry powód braciszku, bo inaczej cię zatłukę- powiedziała Olivka sama do siebie i odebrała. Była półprzytomna ale zrozumiała z bełkotu brata, że całą ich szóstka jest na polu, schlana i marzną, bo drzwi do ośrodka są zamknięte. Dziewczyna się ożywiła i wybiegła z budynku. Na ławkach przed nim zauważyła imprezowiczów. Załamała ręce.
- Nie tylko ty masz takie zdanie teraz o nich- usłyszała głos za plecami. Odwróciła się.
- Co trener tu robi?- spytała Olivia lekko skołowana
- Na razie to pomogę ci. Słuchaj. Ja ich przetransportuję do kuchni, a ty zrób tam coś na kaca dla nich. Zgoda?
Olivia zgodziła się na taki plan, bo nie miała innej koncepcji i już po chwili wszyscy imprezowicze byli w kuchni i czekali na ciepły napój jaki obiecała im Olivia.
- Młoda. Nie mów mi, że to jest to co myślę, że to jest.- zaczął się gmatwać Michi.
- Tak. To jest to. Działało gdy chciałeś ukryć kaca przed rodzicami to zadziała i teraz.-odpowiedziała mu siostra i nalała sześć pełnych, parujących kubków napoju. - Na zdrowie wam, a ja już idę spać.
Dziewczyna zwlokła się z łóżka i podeszłą do stolika, czyli miejsca, gdzie leżał jej telefon. Popatrzyła na wyświetlacz.
"Michi-brat dzwoni"
- Obyś miał dobry powód braciszku, bo inaczej cię zatłukę- powiedziała Olivka sama do siebie i odebrała. Była półprzytomna ale zrozumiała z bełkotu brata, że całą ich szóstka jest na polu, schlana i marzną, bo drzwi do ośrodka są zamknięte. Dziewczyna się ożywiła i wybiegła z budynku. Na ławkach przed nim zauważyła imprezowiczów. Załamała ręce.
- Nie tylko ty masz takie zdanie teraz o nich- usłyszała głos za plecami. Odwróciła się.
- Co trener tu robi?- spytała Olivia lekko skołowana
- Na razie to pomogę ci. Słuchaj. Ja ich przetransportuję do kuchni, a ty zrób tam coś na kaca dla nich. Zgoda?
Olivia zgodziła się na taki plan, bo nie miała innej koncepcji i już po chwili wszyscy imprezowicze byli w kuchni i czekali na ciepły napój jaki obiecała im Olivia.
- Młoda. Nie mów mi, że to jest to co myślę, że to jest.- zaczął się gmatwać Michi.
- Tak. To jest to. Działało gdy chciałeś ukryć kaca przed rodzicami to zadziała i teraz.-odpowiedziała mu siostra i nalała sześć pełnych, parujących kubków napoju. - Na zdrowie wam, a ja już idę spać.
Zapowiedzi
Michiego !!!!
Co to była z impreza !!! Na szczęście dla
nas trener nam to wybaczył i mogliśmy zabrać się do treningu na zawody. Moja
siostrzyczka spotka swojego internetowego kumpla, choć wolałbym, że by akurat
to pominąć. Olivka dostanie za swoje. Tragiczna w skutkach skleroza. Dlaczego
ja nic nie wiem o swojej siostrze???!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz